W NASZYM SŁOWNIKU NIE MA “NIE WOLNO”

 

I dobrze się z tym czuję. Bezpieczniej i spokojniej. Dlaczego? Bo dostrzegam, że bardzo wiele zachowań, których często dzieciom “nie wolno”, w pewnych sytuacjach może być bardzo potrzebna. Bo czego zwykle nie wolno?

1. Krzyczeć.

Jeśli boli mnie głowa / jestem zmęczona / nie mam ochoty słuchać krzyku to zwyczajnie to mówię (o co proszę i dlaczego), ale Syn wie, że mogą zdarzyć się sytuacje, w których ma krzyczeć najgłośniej jak potrafi:

– gdyby ktoś obcy próbował wziąć go na ulicy za rękę / na ręce,
– gdyby widział, że jemu, bratu albo komukolwiek innemu (w domu czy poza domem) zagraża jakieś niebezpieczeństwo,
– gdyby zobaczył, że coś się pali (i nie jest to ognisko)…

2. Wchodzić na krzesło / stół / inne meble.

Na zajęciach terapeutki nie chcą by T. skakał po krzesłach czy stole, ale w domu taka aktywność nam nie przeszkadza, a gdyby zdarzyło się, że coś mi się stanie T. wie, że ma przystawić stolik lub krzesło do drzwi, otworzyć je i zapukać do sąsiadki.

3. Płakać, złościć się, bać, kłócić i (ponownie) krzyczeć.

“Nie bój się” – pstryk – I co? Już się nie boisz? Pomogło?
“Nie płacz” (Taki duży i płacze. Chłopaki nie płaczą) – pstryk – I co? Powód, który sprawił, że płakałeś zniknął? Pomogło? A może tylko sprawiło, że poczułeś się kompletnie niezrozumiany i dotarło do Ciebie, że trudne emocje lepiej zostawić dla siebie, nie dzielić się nimi z ludźmi wokół, z bliskimi?
Czy takie podejście nauczy dziecko radzenia sobie z trudnymi emocjami? Czy będzie potrafiło je nazwać i wyrazić?
O wyrażaniu trudnych emocji i ich nazywaniu planuję oddzielny wpis. Na razie tylko napiszę – to moim dzieciom wolno.

4. Rozmawiać z obcymi.

Póki co obaj moi synowie są w wieku, w którym nie wychodzą jeszcze sami. Wiedzą już jednak, że nie chcę by rozmawiali z obcymi, którzy ich zagadują czy próbują czymś częstować (i że Pani czy Pan w sklepie, nawet jeśli znamy się z widzenia, to nadal obca osoba). Wiedzą, że dorosły nie zawsze ma rację, że nie na wszystkie pytania muszą odpowiadać i że obcy dorosły może stanowić zagrożenie.
Wiedzą jednak też że jeśli zdarzy się, że się zgubią to mają szukać innej pani z dziećmi i ją prosić o pomoc.

Czy moje dzieci nigdy nie słyszą “nie wolno”? Słyszą, czasem od rodziców innych dzieci gdzieś na placu zabaw, czasem od kogoś z rodziny, ale są to sporadyczne sytuacje, o których potem rozmawiamy. Wyjaśniam im co ktoś mógł mieć na myśli mówiąc “nie wolno”, że mówił o tym czego chce lub nie chce, że mówił o swoich poglądach (nie zawsze zgodnych z naszymi) lub granicach itd, że było to zdanie tej konkretnej osoby, a nie ogólna prawda, do której należy się zawsze i wszędzie stosować.

 

 

  • Autorem zdjęcia jest Malcolm.

 

10

Podobne wpisy

Komentarze (9)

  • Seaside Stories 12 miesięcy ago Reply

    To rodzic wyznacza sposób, w jaki będzie komunikował dziecku, co ono może, a co nie. Czasem to “nie wolno” będzie zakamuflowane, czasem owinięte w bawełnę, a czasem w zupełnym negliżu (kto wie, może ignorancji). Ważne, by dobro dziecka było na pierwszym planie, by z dzieckiem rozmawiać o granicach.

  • Ewelina Rozmus 12 miesięcy ago Reply

    Tak! Całkowicie się zgadzam. W naszym domu też nie ma słów “nie wolno”

    Autystycznie Empatycznie 11 miesięcy ago Reply

    Ewelina i widzę, że czytamy te same książki 😉 Fajne uczucie 😉

  • Kasia Chudziak 12 miesięcy ago Reply

    Jestem pod ogromnym wrażeniem, Twojego podejścia. Bardzo mi się podoba Twoje spojrzenie, zdecydowanie się zgadzam i podpisuje pod wszystkim.

    Autystycznie Empatycznie 12 miesięcy ago Reply

    Kasiu, bardzo mi miło, dziękuję 🙂

  • Kasia 10 miesięcy ago Reply

    Z wieloma kwestiami się zgadzam i sama pozwalam dzieciakom skakać po łóżku, krzesłach itp. Tylko skoro jak piszesz dziecko nie zna praktycznie słów “nie wolno”, “nie krzycz”, “nie rusz” itp. to jestem ciekawa jak poradzi sobie potem w szkole. Jak mniemam póki co to jeszcze maluch, ale u dziecka autystycznego cos co jest wyuczone ciężko bedzie potem zmienic. Jak w szkole ma wychowawca dziecku zakomunikowac, że nie wolno wychodzic z klasy, skakac po krzesłach itp. Owszem może powiedzieć “zostań w klasie” ale dziecko autystyczne raczej nie posłucha itp. A co jak inne dziecko zabierze mu ulubiona zabawke czy farby? Odda i nie powie “nie rusz, to moje”? – w 99% tak właśnie sie zadzieje. Z całym szacunkiem, ale w ten sposób dziecko autystyczne sobie nie poradzi potem w brutalnym społeczeństwie, w którym przyszło nam żyć. Mój 6latek z ZA nadal ma z tym problem choć już potrafi zawalczyć o swoje i to nie siła. U dzieci zdrowych działa instynkt, u dzieci autystycznych nie ma czegoś takiego. Mam w domu porównanie. Starsza córka zdrowa i młodszy synek z ZA (wcześniej miał autuzm dzieciecy), wiec wiem o czym mówię.

    Autystycznie Empatycznie 10 miesięcy ago Reply

    Mój Syn nie zna “nie wolno”, ale to nie znaczy, że mu wszystko i zawsze wolno 😉 Jest przyzwyczajony do tego, że w różnych miejscach panują różne zasady, że inni ludzie pokazują swoje granice, mówią o tym co im przeszkadza, a co nie (i że nie zawsze są to te same rzeczy). Jest też przyzwyczajony do tego, że może mówić o swoich granicach (o tym czego chce lub nie, co lubi, a czego nie lubi, że może coś komuś pożyczyć, ale nie musi), jak też że może się nie zgodzić na zachowanie innych w stosunku do siebie.
    A kiedy czytam argument o brutalnym społeczeństwie to zastanawiam się na ile chcę przystosowywać swoje dzieci do życia w takim, a na ile chcę je wspierać w rozwijaniu kompetencji (umiejętności mediacji, empatii itd.), które sprawią, że dołączą do grona ludzi wierzących, że przemoc nie jest im potrzebna by zaspokoić swoje potrzeby.

  • Marta 3 dni ago Reply

    Dzisiaj trafiłam na Pani bloga i jestem zachwycona 🙂
    Sama mam trzech synów w tym najstarszy z ZA a najmłodszy – autyzm dziecięcy. Wiem jak może być trudno. W tej chwili zmagam się z wypaleniem i brakiem sił na jakiekolwiek działanie. Malutki jest w trakcie terapii biomedycznej oraz oczywiście terapie SI, pedagog, psycholog, logopeda. Czasami myślę że on ma tego wszystkiego dosyć. Mój synek nie mówi a jeśli mówi to po angielsku lub powtarza (echolalie). Ja pracuję do 15.30 i po powrocie z pracy na myśl że mam ugotować obiad na jutro słabo mi się robi (jesteśmy na diecie bg, bm, bc i uczulenie na jaja).
    Podziwiam Panią i dziękuję za dawkę optymizmu i małego kopniaka w tyłek 🙂
    Pozdrawiam
    Marta

    Autystycznie Empatycznie 9 godzin ago Reply

    Dziękuję, że mi to Pani napisała. Dużo siły życzę i wiary, że będzie coraz lepiej, łatwiej, spokojniej.
    Pozdrawiam Panią bardzo, bardzo serdecznie.

Zostaw komentarz