NIE WRACAM JUŻ DO DOMU

 

Nie ma takiej opcji. Założenie trzech par butów, trzech kurtek, spakowanie torby z zapasowymi ubraniami, z jedzeniem, piciem, niezbędnymi akcesoriami, ciuchcią, kaskami rowerowymi… Jestem w trzecim trymestrze ciąży i podniesienie się do pionu po ubraniu dwóch rozbrykanych chłopców, a potem znalezienie pomysłu jak te wszystkie bardzo potrzebne rzeczy dostarczyć do samochodu, zamknąć drzwi od domu, nie przyciąć nikogo ani nic na korytarzu, nie zostawić w windzie, otworzyć samochód i pozapinać wszystkim pasy (nawet wijącym się piskorzom), … nie, nie mam już siły by przechodzić przez to więcej niż raz dziennie. Wychodzimy z domu RAZ, na cały dzień. Jedziemy z T. na terapię (więcej TUTAJ), a potem odwiedzamy place zabaw (szczególnie te na obrzeżach Warszawy), Kampinos, podwarszawskie łąki i jeziora, ZOO (tylko w tygodniu), palimy ogniska, skaczemy przez kałuże, oglądamy mrówki… Wracamy wieczorem, dotlenieni, wykrzyczeni (to o dzieciach), szybka kąpiel, kolacja i … mój prawie wolny wieczór bo chłopaki po kąpieli i kolacji padają momentalnie. Prawie wolny wieczór bo to czas gdy ogarniam obiad na drugi dzień (taki by rano tylko go podgrzać i wrzucić w termos), przygotowuję ubrania, pakuję część toreb…

Przy diecie 3 x bez (a obecnie Fodmap) większość dań z kawiarni i barów odpada, poza tym lubię zdrowe, jak najmniej przetworzone jedzenie, proste posiłki. Zwykle zabieramy zabieramy ze sobą:
– owoce (niektóre przygotowane od razu do jedzenia, niektóre tylko umyte plus nożyk) i pokrojone warzywa (marchewkę, paprykę, ogórki, pomidory),
– placki – smażę rano i pakuję w torbę termiczną (moje ulubione przepisy na placki pojawią się w jednym z kolejnych wpisów),
– chrupki jaglane, orzechy, rodzynki,
– obiad w termosie – np. zupa krem z kaszą jaglaną lub brązowym ryżem. Uwielbiam nasz termos za spokój jaki mi daje. Mając ze sobą ciepły obiad nie martwię się co zrobię, gdy w środku lasu moje dzieci nagle zgłodnieją.

Wieczorami jestem zmęczona i czasem myślę jak cudownie byłoby poleżeć jeden dzień na dywanie i popatrzeć jak chłopcy cicho i spokojnie bawią się, malują, układają puzzle i… zwykle z tego rozmarzenia wybija mnie kolejna bójka o jakąś zabawkę czy książeczkę i przeszywający krzyk na cały dom. Przypominam sobie wtedy, że ten krzyk na zewnątrz nie jest tak męczący, że może fizycznie jestem zmęczona, ale moja psychika odpoczywa, a wtedy szybko obmyślam gdzie wybierzemy się następnego dnia.

 

  • Autorem zdjęcia jest Malcolm.
3

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz