DLACZEGO NIE TERAPIA BEHAWIORALNA

 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy wielokrotnie zadawano mi to pytanie. Za pierwszym razem słysząc “terapia behawioralna” w odniesieniu do mojego Syna poczułam takie napięcie w ciele, a w głowie pojawiło się tyle myśli, że nie potrafiłam w krótkiej rozmowie odpowiedzieć na to pytanie tak by była to odpowiedź jasna, zwięzła, bym nie przeskakiwała z wątku na wątek. Dopiero za którymś razem ułożył mi się w miarę czytelny komentarz do powyższego pytania.

NIE, ponieważ w terapii behawioralnej:

  • autyzm postrzega się jako zaburzenie zachowania, które należy odpowiednio skorygować.

Dla mnie zachowanie dziecka wynika z tego jak się ono czuje i czego potrzebuje. Przykładowo w niektórych sytuacjach Syn głośno piszczy. Można by wówczas ukarać go za “złe zachowanie” lub też zastanowić się czemu piszczy i potraktować pisk jako informację, prośbę dziecka o zadbanie o to czego potrzebuje. T. piszczy gdy jest dla niego za głośno. Oczywiście tłumaczę, że zamiast piszczeć może poprosić o cichszą rozmowę lub wziąć mnie za rękę i wyjść ze mną do drugiego pomieszczenia, ale karanie go za pisk to dla mnie karanie za to, że próbuje (tak jak potrafi) zadbać o swoje potrzeby. (O tym czemu jestem przeciwna zarówno karom jak i nagrodom napiszę w przyszłości).

  • dziecko potrzebuje struktury i musi nauczyć się słuchać poleceń i działać wg wyznaczonego planu.

Mój Syn jest bardzo spontaniczny i elastyczny i mam nadzieję, że taki pozostanie. Chcę w nim tą cechę wspierać, a nie uczyć go przywiązania do stałego rozkładu dnia i działania wg wyznaczonego planu. Nie chcę też by T. wykonywał bezmyślnie polecenia innych, lecz by za każdym razem zastanowił się czego on chce i co dla niego jest ważne, a gdy uzna, że spełnienie danej prośby nie jest dla niego dobre, by miał dość wewnętrznej siły by odmówić. Chcę by moje dziecko potrafiło odmawiać osobom, które proponują coś co mu nie służy (pisałam też o tym TUTAJ).

  • dziecko uczy się poprzez wielokrotne powtarzanie danej czynności, a jeśli mu się uda otrzymuje nagrodę.

Zależy mi by terapeuta pracujący z Synem wykorzystywał jego zainteresowania, dzięki czemu T. z przyjemnością uczy się nowych umiejętności i żadna nagroda nie jest tu potrzebna. Uważam nawet, że nagroda popsuła by całą przyjemność z uczenia się nowych rzeczy. W terapii behawioralnej natomiast szeroko stosuje się nagrody takie jak: ulubione przysmaki czy napoje oraz zabawki. Szczególnie te ulubione przysmaki kojarzą mi się z tresurą zwierząt, ale też uważam, że w ten sposób od najmłodszych lat kształtuje się u dziecka złe nawyki jedzeniowe.

  • skupia się na umiejętnościach szkolnych, a nie społecznych.

Zgadzam się, że znajomość kolorów, czytania czy pisania jest bardzo ważna, ale moje dziecko ma autyzm niezależnie od tego czy umie czy też nie umie czytać. Wolę by terapeuci skupili się na umiejętnościach społecznych T., na tym by wchodzenie w bliskie relacje z innymi ludźmi sprawiało mu przyjemność.

Ten krótki komentarz z pewnością nie wyczerpuje tematu. Czuję nawet, że mogłabym na ten temat napisać pracę magisterską (chociaż takowa już dawno za mną). Zdaję sobie również sprawę z tego, że terapeuci stosujący tę metodę mogą postrzegać ją nieco inaczej, mogą też w różnym stopniu stosować się do jej wytycznych. Ja jako rodzic dziecka z określonym charakterem, konkretnymi zdolnościami i trudnościami jestem przeciwna terapii, w której najwięcej uwagi poświęca się zmianie zachowania, a nie emocjom czy potrzebom dziecka i stworzeniu z nim więzi opartej na szacunku i zaufaniu.

 

10

Podobne wpisy

Komentarze (3)

  • Ania 7 miesięcy ago Reply

    Jak i czy udało Ci sie przekonać do takiego podejścia dziadków T? Jak z nimi rozmawiać? Jak przekonać?

    Autystycznie Empatycznie 7 miesięcy ago Reply

    To był stopniowy proces, nie zawsze polegający na przekonywaniu innych do moich poglądów, lecz na wzajemnej akceptacji, że nasze poglądy mogą się różnić, a jednocześnie to ja jako rodzic jestem osobą decyzyjną odnośnie mojego dziecka.

  • Kasia 5 miesięcy ago Reply

    Mój synek po trzech latach m.in. terapii behawioralnej ma zmienioną diagnozę z autyzmu na Zespół Aspergera.
    Nie bardzo rozumiem negowanie nagród. Przecież nawet w pracy za dobra pracę otrzymuje sie nagrody, tak samo w szkole – nagrody, dyplomy itp. Wszystko oczywiscie z umiarem i rozsądkiem. Negujac i eliminując nagrody i mówienie o tym dziecko autystyczne potem tego nie zrozumie.
    Pozdrawiam

Zostaw komentarz