BAJKI – CZARNA DZIURA CZY INSPIRACJA DO DALSZYCH ZABAW

 

Długo czułam opór przed włączeniem Synowi bajek. Do drugiego roku T. nic nie oglądał. Tyle się działo i w domu i poza nim. Ja nie czułam potrzeby, on nie znał więc też nie pytał. Po drugich urodzinach zaczął oglądać sporadycznie i krótko. Spokojne, nieprzemocowe bajki były niewielkim dodatkiem do naszej aktywnej codzienności, która toczyła się głównie na zewnątrz.

Kilka miesięcy przed czwartymi urodzinami zauważyłam, że to co było dodatkiem stało się sensem dnia, czymś o co pyta się od razu po otwarciu oczu o poranku, na co czeka się cały czas niezależnie od tego jak interesujące sprawy toczą się wokół. Tak stało się z T. Niezależnie od tego co robiliśmy, gdzie byliśmy i jak bardzo (do tego momentu) lubił daną aktywność pytał o powrót do domu i możliwość oglądania. W głowie włączył mi się alarm tym bardziej, że T. nie oglądał już bajek, on w nie wpadał, otwarty komputer oznaczał dziecko całkowicie wyłączone na to co się dzieje wokół. Widziałam jak z każdym dniem bajki wspierają autyzm u mojego Syna, jak pomagają mu w ograniczeniu interakcji, spychają na drugi plan ludzi i wydarzenia. Alarm wył na całego.

Na szczęście zbliżały się wakacje, czas wyjazdów, bycia dużo poza domem. Komputer został gdzieś w szufladzie. Ruszyliśmy w świat bez niego. W miejsca spokojne, ograniczając w miarę możliwości nadmiar bodźców pod postacią hałasu i tłumu, szukając jak najmniej uczęszczanych wejść na plażę i kontaktu z przyrodą. Czy było trudno? Nie, ale tu z pewnością pomogły nam wakacje i wyjazdy. Detoks, który miał trwać przez wakacje, przedłużył się do pół roku. Oglądaliśmy dużo książek z bohaterami z jego ulubionych bajek, opowiadaliśmy, on słuchał, wskazywał. Wróciła interakcja, byliśmy w relacji.

Kilka miesięcy temu Syn obejrzał bajkę u kolegi. Pełna obaw obserwowałam co będzie się dalej działo, ale nie działo się nic co by mnie zaniepokoiło. Sporadycznie, poza domem bajki pojawiły się znów w życiu mojego dziecka. Poza domem, a potem też w domu. Tylko teraz wygląda to już zupełnie inaczej. T. ogląda je jakby z boku, nie zatapia się w nich tak jak wcześniej, szuka wokół siebie osoby, z którą może się podzielić tym co widzi, woła mnie, tatę, brata by pokazać co się dzieje. Jest interakcja, której wcześniej tak bardzo brakowało. No i bohaterowie bajek idą z nami w dalszą część dnia pod postacią budowli z kartonowych pudeł, akcji, malowideł…

Obecnie ulubionym jest wielki kartonowy Nono, którego zrobiła dla T. terapeutka. W drodze do domu Nono zajął honorowe miejsce w samochodzie, został przypięty pasami i wyglądał przez okno. Po powrocie Syn zmiksował dla niego krem z truskawek i banana, potem Nono został nakarmiony orzeszkami i położony pod kołdrę tuż obok niego. Nasze zabawy zaczynają mieć akcję i w porównaniu z ustawionym równo rządkiem pociągów jest to nowość, która daje ogromną radość.

 

8

Podobne wpisy

Komentarze (2)

  • Lalo.mama 9 miesięcy ago Reply

    My również ograniczamy bajki naszym dzieciom i to o czym piszesz, to negatywne skutki oglądania bajek, które z łatwością można zaobserwować u każdego dziecka, na każdym etapie jego życia. Widzę jednak i dobre strony bajek. Są bohaterowie, w których dzieci lubią się wcielać, są sytuacje, w które lubią się bawić albo wymyślają na ich kanwie nowe, wreszcie jest też powód do dyskusji i dopytania dlaczego postaci z bajek zachowują się tak a nie inaczej.

    Autystycznie Empatycznie 9 miesięcy ago Reply

    Dokładnie, u nas dzięki bajkom udaje się też wiele nowych rzeczy – wczoraj np. mój Syn pierwszy raz zgodził się na malowanie dłońmi bo wcześniej zobaczył to w bajce. Dyskusje na temat zachowania bohaterów jeszcze przed nami, na razie jest to głównie mój wywód z jego krótkim komentarzem, ale już widzę że będzie to temat rzeka.

Zostaw komentarz