TERAPIA WITAMINĄ N W PRAKTYCE, CZYLI CO MY WŁAŚCIWIE ROBIMY

 

Z poprzedniego wpisu wiecie już, że spędzamy na zewnątrz całe dnie i jakie efekty przynosi terapia witaminą N. Dziś odpowiem więc na pytanie:

To co Wy właściwie na tym dworze przez tyle godzin robicie?

  • Chodzimy boso. Moje dzieci bardzo często chodzą bez butów i nie tylko latem. Po trawie, piasku, po leśnych i polnych drogach. Zawsze, gdy tylko mają na to ochotę i jest to dla nich bezpieczne. Rozwijają w ten sposób mięśnie stop, wzmacniają podbicia, poprawiają propriocepcję oraz hartują się.
  • Brudzimy się. Brudno, brudno, jeszcze brudniej – piasek, ziemia, patyki, kamienie – to prawie codziennie wysypuję z kieszeni moich synów. Kopią w piasku i ziemi, turlają się po trawie, zjeżdżają z piaszczystych (i nie tylko) górek, przekopują kałuże, zbierają patyki, kamienie, liście, a ostatnio nawet kwiatki dla mamy.
  • Chlapiemy. W zamontowanych na placach zabaw kranach, w jeziorach, rzeczkach, strumykach, kałużach… Każda okazja jest dobra i daje tyle radości.
  • Jesteśmy blisko drzew. Chronimy się w ich cieniu, przytulamy, dotykamy kory i liści, słuchamy jak szumią, rozmawiamy o tym jak rosną i jakie zwierzęta i ptaki można na nich spotkać. Słuchamy, podglądamy (stymulujemy słuch i wzrok), podziwiamy.
  • Odkrywamy i zachwycamy się tym dokąd idą mrówki, jaki kształt mają chmury, w którą stronę wieje wiatr, jak wyglądają owoce zanim dojrzeją. Wspinamy się na kamienie i przewrócone drzewa. Bawimy się w przewodników wycieczek, naśladujemy rożne zwierzęta i ptaki, wąchamy kwiaty, drewno, trawę i ziemię (stymulujemy węch). Liczymy robaki, ptaki i motyle.
  • Budujemy szałasy i zamki z piasku, forty i bałwany, malujemy wodą, błotem i kredą, gotujemy zupy z piachu i najróżniejszych roślin, puszczamy latawiec i palimy ogniska.
  • Jemy prawdziwe jedzenie i pijemy wodę (a zimą gorący napój imbirowy). Pod wózkiem mam zwykle kilka pudełek z owocami, termos z zupą, orzechy, bidony, czasem upieczone o poranku ciasto (bez glutenu, cukru i mleka) lub placki itp.
  • Skupiamy się na tym co dzieje się wokół nas. Będąc na zewnątrz nie korzystamy z tabletu, nie oglądamy bajek na telefonie itp. Do niedawna było to dla mnie oczywiste, ale pisze o tym bo w tym roku już kilkakrotnie spotkaliśmy 2-3 latki siedzące na kocu na plaży i zapatrzone w telefon.
  • Spotykamy się z innymi rodzinami, dzięki czemu moje dzieci mają znajomych w różnym wieku oraz możliwość poznawania nowych dzieci i zabawy z nimi.
  • Czytamy książki o przyrodzie, podróżach, przygodach, emocjach i pociągach.
  • Jesteśmy. Po prostu jesteśmy. Uważni na to co wokół nas i jednocześnie uważni na siebie samych i na siebie nawzajem, na to na co mamy ochotę lub nie, na nastroje, siłę lub zmęczenie, głód, zimno itp. Uczymy się własnych granic i ich wyrażania.

 

Będąc blisko przyrody i zachwycając się nią budujemy jednocześnie silne więzi miedzy sobą. Mamy czas na rozmowę, zabawę i wspólne milczenie. Nie przeszkadza nam komputer czy tablet (telewizora i tak nie mamy). Myślę też, że moje dzieci budują już swoje wspomnienia. Wiecie co pierwsze nasuwa mi się na myśl, gdy wspominam swoje dzieciństwo? Lato nad jeziorem na wsi i sine z zimna usta bo żal wyjść z wody, truskawki z makaronem na obiad i wyprawy nad Wisłę z wujkiem, którego uwielbiałam, gra w gumę, baza na drzewie i wieczorne podchody w ostatni dzień wakacji.

 

A Ty co wspominasz najchętniej?
I co chcesz by wspominało Twoje dziecko?

 

4

Podobne wpisy

Komentarze (2)

  • Magda 3 dni ago Reply

    Ja pamiętam wiśnie u babci i hamak rozwieszony między nimi, kanapki z weki zapakowane w gruby papier jedzone na działce i wycieczki po dolinkach z rodzicami. Też staramy się jak najwięcej spacerować i poznawać nowe miejsca. Od jakiegoś czasu uskuteczniamy góry – powrót w Gorce bezcenny:)

    Autystycznie Empatycznie 2 minuty ago Reply

    Cudowne wspomnienia.
    Mi też marzy się powrót w Gorce. Ostatnio byłam tam w czasach przeddzieciowych, czyli p.n.e.

Zostaw komentarz