NAJLEPSZE PREZENTY DLA DZIECKA Z AUTYZMEM

 

W ciągu ostatnich czterech lat przez nasz dom przewinęło się dość dużo najróżniejszych zabawek, książek, gadżetów i akcesoriów sportowych. Niektóre od razu lądowały na dnie kosza z zabawkami lub głęboko w szafie (i nigdy nie opuściły tych miejsc dzięki Synowi), innymi T. był zafascynowany przez kilka tygodni, miesięcy a nawet lat i o tych napiszę.

Te najdłużej używane i najbardziej ukochane to:

  • rowerek biegowy – od drugich urodzin do dziś (czyli dwa i pół roku), niezależnie od pory roku i pogody. Przez jakiś czas była też fascynacja hulajnogą, ale ze względu na uwielbienie to jazdy terenowej rower zdecydowanie wygrał.
  • pociągi z ulubionych bajek plus tory – codzienna zabawa od około półtora roku. Wiele dzieci z autyzmem ma wąskie zainteresowania, u T. przez długi czas były to właśnie pociągi, które ostatnio wyparł odkurzacz Nono .
  • książki – przez prawie dwa lata (między 2 a 4 rokiem życia) Syn najwięcej czasu spędzał nad książkami z serii „Ulica Czereśniowa” Rotraut Susanne Berner i podobnymi tj. takimi gdzie na dużych, sztywnych kartach jest bardzo wiele szczegółów, a historia toczy się przez kolejne strony. Inne podobne książki, również przez niego uwielbiane to „Auta” i „Na budowie” Stephana Lompa oraz „Rok w lesie” Emilii Dziubak. Syn potrafił spędzić nad nimi bardzo dużo czasu nawet w okresie gdy był tak pobudzony, że prawie nie siadał przez cały dzień. Porównywał różne pory roku w „Ulicy Czereśniowej”, odnajdywał ciągi zdarzeń i co najważniejsze chciał się dzielić z innymi tym co odkrył. Dużo czasu spędzał też oglądając książki z pociągami.
  • klocki Lego Duplo – początkowo T. lubił jedynie rozmontowywać to co ja złożyłam, potem łączyć, a następnie pojawiła się pierwsza zabawa z akcją. Warto zapytać rodziców jakie klocki ma dziecko, gdyż pamiętam olbrzymią frustrację jaka pojawiła się wraz z nowym pudłem klocków niepasujących do tych, które już mieliśmy w domu. Syn się denerwował, że nie pasują, a ja nie miałam siły rozdzielać ich kilka razy dziennie do dwóch oddzielnych pudeł i w efekcie szybko poszukaliśmy im nowego właściciela.
  • pompowany basen, który latem stawiamy na balkonie, a zimą można wypełnić kolorowymi piłeczkami.
  • instrumenty muzyczne (nieelektroniczne) – cymbałki, bębenek, grzechotki.
  • farby – T. nie lubi malować kredkami, ale farby potrafią wciągnąć go na bardzo długo i widzę, że malowanie nimi sprawia mu ogromną przyjemność. Od niedawna próbuje też malować dłońmi i stopami co jest dla niego całkowicie nowym doznaniem sensorycznym.
  • balony – nie znam dziecka, które ich nie lubi.
  • inne gadżety, niekoniecznie zabawki – u nas hitem były m.in.: silikonowa łapka do garnków, minutnik w kształcie jajka, kolorowe tasiemki i pudełka z wieloma przegródkami.

Myślę, że dla T. hitem byłyby też:

  • huśtawka, worek hamakowy,
  • tunel, tipi,
  • aparat fotograficzny, luneta, lornetka (tylko musiałyby być chyba pancerne),
  • tarcza z rzutkami, łapki na rzepy.

Co szybko lądowało na dnie kosza lub poza domem?

  • bardzo głośno grające i jednocześnie świecące elektroniczne zabawki w tym zabawkowe instrumenty muzyczne – kiedy T.  je włączał to sam wyłączał się kompletnie na to co działo się wokół, a kiedy włączał je jego brat to zasłaniał uszy i płakał, że jest to dla niego za głośno (mniej przeszkadzają mu dźwięki, nad którymi ma kontrolę). Dla mnie natomiast słuchanie po raz 80-ty tej samej bardzo głośnej i piskliwej piosenki było delikatnie mówiąc wykańczające.
  • pluszaki – poza jednym ukochanym wszystkie pozostałe najpóźniej na drugi dzień stawały się dla T. praktycznie niewidoczne (bawi się nimi jego brat).
  • figurki zwierząt i ludziki – te też przejął brat.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każde dziecko jest inne, ma różne zainteresowania, temperament itd. Tak samo jest z dziećmi z autyzmem. Warto więc pochylić się nad konkretnym dzieckiem, przyjrzeć się co sprawia mu przyjemność, jakie zabawki czy aktywności najbardziej je interesują. Często i tak najwięcej uwagi przyciąga zabawka zrobiona przez kogoś bliskiego z pudełka po owocach lub tasiemka od pieczołowicie zapakowywanego prezentu. I to też jest OK.

 

  • Autorem zdjęcia jest Malcolm.

Podobne wpisy

Komentarze (6)

  • Marta 6 lat ago Reply

    Mój syn ukochał sobie z kolei serię książeczek o Kamyczku(stara wersja), lub Kajtusiu(nowa seria). Terroryzował mnie nimi pod wieczór 😛 Kiedyś dostał chodzącego, szczekającego pieska ze świecącymi oczami. Bał się go, a autor prezentu totalnie nie rozumiał, dlaczego jego „świetny” prezent nie został zaakceptowany… Za to wszelkie benbenki, grzechotki, a nawet pianinka(ale takie, które wydawały pojedynczy dźwięk po naciśnięciu klawisza) okazały się hitem 🙂 Jeszcze sporo edukowania naszych bliskich przed nami, ale widzę światełko w tunelu 🙂

  • Crasturse 1 rok ago Reply

    Viagra 100mg 40 buy ivermectin pills online

  • Muptemimi 9 miesięcy ago Reply

    X ray crystallography of the oestrogen receptor has shown that both oestradiol and raloxifene can interact with the ligand binding domain of the receptor but binding results in different conformational states 91 cialis buy online Novel estrone mimetics with high 17ОІ HSD1 inhibitory activity

  • Muptemimi 9 miesięcy ago Reply

    Sorry the list is so long generique levitra moins cher

  • Muptemimi 9 miesięcy ago Reply

    Further, delayed toxicity also can occur, and at least one author recommends admission for observation propecia success

  • Muptemimi 9 miesięcy ago Reply

    levitra entocort 3mg precio A resident of Falmouth, Hulit was a senior vice president for commercial lending at Citizens Bank before joining the SBA, and was a deputy director in the Maine Department of Economic and Community Development finpecia usa Prognostic implications of initial echocardiographic findings in adolescents and adults with supracristal ventricular septal defects

Zostaw komentarz