LECZENIE BIOMEDYCZNE – PIERWSZE KROKI

 

Na początku ubiegłego roku psychiatra wystawia diagnozę: autyzm dziecięcy, a Syn dostaje skierowanie do poradni genetycznej, alergologicznej, laryngologicznej, chorób metabolicznych, do neurologa i okulisty. Zapisuję go na wizyty do wszystkich powyższych poradni i przez kilka kolejnych miesięcy jeździmy do Centrum Zdrowia Dziecka i Instytutu Matki i Dziecka robiąc kolejne badania i spędzając długie godziny na przegrzanych korytarzach w długich kolejkach pod gabinetami, po których następuje kilkuminutowa wizyta. Mijają kolejne miesiące, które nic nie wnoszą. Każdy z lekarzy patrzy na swoją wąską dziedzinę, a mi coraz bardziej brakuje kogoś kto ogarnąłby leczenie Syna kompleksowo, lekarza, który widziałby dziecko – jeden organizm, a nie patrzył tylko na swoją specjalizację.

I wówczas przypadkiem trafia w moje ręce książka “Autyzm bez łez” Renaty Radomskiej, w której po raz pierwszy czytam o leczeniu biomedycznym. O leczeniu, o którym nie wspomniał żaden z lekarzy czy terapeutów, u których byłam z synem w ciągu poprzednich kilku miesięcy. Po książce “Autyzm bez łez” pochłaniam “Dzieci z głodującymi mózgami – Przewodnik terapii medycznych dla chorób spektrum autyzmu” autorstwa Jaquelyn McCandless (którą BARDZO polecam), a potem jeszcze kilka kolejnych. Czytam, a w głowie pojawia się plan działania.

Od razu przechodzimy na dietę 3xbez (bez glutenu, cukru i mleka), a zaraz potem zapisuję Syna na wizytę do lekarza DAN! (Defeat Autism Now! – Pokonaj Autyzm Teraz!), który skupia się na leczeniu wszystkich aspektów medycznych autyzmu. Przed pierwszą wizytą wypełniam około 20-stronicowy kwestionariusz nt. całej historii medycznej dziecka (łącznie z okresem prenatalnym i porodem), diety, chorób w rodzinie, informacji środowiskowych i informacji dot. uwarunkowań społecznych. Na wizytę zabieram ze sobą wyniki wszystkich wykonanych do tego momentu badań. Wizyta trwa godzinę. Lekarz jest bardzo dokładny, dopytuje, notuje, odpowiada na wszystkie moje pytania i wątpliwości, a na koniec wizyty wręcza listę suplementów, które mam podawać T. oraz listę kolejnych badań jakie powinniśmy wykonać.

Przyznaję, że koszt badań i ceny suplementów sprawiają, że bardzo szeroko otwieram oczy po czym jeszcze raz otwieram komputer by przejrzeć strony internetowe i fora dotyczące leczenia biomedycznego. Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że nie wycofuję się w tym momencie. Niestety koszty leczenia biomedycznego są bardzo wysokie (pierwsze badanie – 1700 zł, suplementy 100-200 zł / szt, a Syn miał na początku przepisanych 7 różnych suplementów). Kolejne wizyty wiążą się z kolejnymi badaniami (koszt od kilkuset do kilku tysięcy złotych) i nowymi suplementami i lekami w zbliżonych cenach. Kolejne miesiące przynoszą jednak niesamowite zmiany w stanie fizycznym, a poprzez to i w zachowaniu T.

Ta historia jeszcze się nie skończyła, będzie ciąg dalszy, a ja każdego dnia patrząc na T. wiem, że jesteśmy na właściwej drodze.

 

  • Autorem zdjęcia jest Malcolm.
3

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz